Koszenila- barwnik z robaków

Koszenila- barwnik z robaków
5 (100%) 3 votes

W dzisiejszych czasach modny jest zdrowy tryb życia. Wiele osób dba o swój wygląd i swoje zdrowie ćwicząc oraz pilnując zdrowej diety. Dlatego też w sklepach widzimy całe regały „zdrowej żywności”, a na sklepowych półkach pojawia się coraz więcej produktów z naklejkami „eko”, „bez konserwantów”cz też „bez sztucznych barwników”. W dzisiejszym artykule omówimy jeden z naturalnych barwników szeroko stosowany w przemyśle spożywczym (i nie tylko). Jednak to co przeczytacie może się wam nie spodobać. Dziś omówimy koszenilę. Z czego jest pozyskiwana? Czy jest szkodliwa? W jakich produktach znajdziemy barwnik z robaków? Zapraszamy do lektury.

Nie pomyl z…!

Ekstrakt koszenili występuje w postaci ciemnoczerwonego płynu. Po wysuszeniu płyn ten zmienia się w proszek o równie intensywnym, ciemnoczerwonym kolorze. W obrocie handlowym koszenila łączona jest z kationami:

  • wapnia,
  • amonu,
  • potasu,
  • sodu.

Koszenila często mylona jest z innymi barwnikami. Nie powinno tak być! Ma ona inne właściwości i jest inaczej produkowana. Najczęściej mylona jest z syntetycznym (sztucznym) barwnikiem o nazwie „czerwień koszenilowa”. Jego oznaczenie w składzie produktów spożywczych to E124. Koszenila bywa też mylona z barwnikiem, który nie jest już produkowany od lat. Mowa o „polskiej koszenili”. Ten barwnik był stosowany w przemyśle tekstylnym do połowy XIX wieku.

Kwas karminowy, karmina, koszenila, E120

Koszenila, nazywana inaczej karminą lub kwasem karminowym jest chemicznym związkiem organicznym, który ma ciemnoczerwony kolor. W produktach spożywczych ukrywa się najczęściej pod skrótem E120.  To bardzo trwały barwnik- wysoce oporny na utlenienie, działanie podwyższonej temperatury czy też światła. Koszenilę dodaje się do wielu produktów spożywczych. Warto zaznaczyć, że karmina jest w stu procentach naturalna. Jednak źródło z którego jest pozyskiwana może być zaskakujące.

Jak uzyskać koszenilę i do czego się ją wykorzystuje?

Źródło które dostarcza tego w pełni naturalnego barwnika jest dość oryginalne, ale może przyprawić o mdłości. Mianowicie koszenilę pozyskuje się z wysuszonych a następnie zmielonych owadów. Są to niewielkie owady (dalecy krewni naszych rodzimych mszyc) żyjące w Ameryce Środkowej. Żerują na kaktusach z gatunku opuncji, dlatego nazywane są czerwcami kaktusowymi.

Koszenila najpierw była stosowana jako barwnik do tkanin. Dziś stosuje się ją w przemyśle kosmetycznym oraz spożywczym. Kwasem karminowym zabarwia się róże do policzków, cienie do powiek, tusze do rzęs oraz szampony. Od XIX wieku koszenilę możemy znaleźć w produktach spożywczych. Po wynalezieniu sztucznych (syntetycznych) barwników popyt na karminę zmalał. Jednak w dobie zdrowej żywności oraz pochwały wszystkiego co naturalne, ten w stu procentach organiczny barwnik przeżywa swój renesans. Znaczna część producentów stawia właśnie na naturalne barwniki, które cieszą się dużą popularnością i zaufaniem wśród klientów. Hodowla czerwców kaktusowych znów jest bardzo lukratywnym biznesem. Ciekawe czy nadal był by to złoty interes, gdyby nieświadomi konsumenci wiedzieli, że jedzą wysuszone i sproszkowane robaki.

W czym znajdziemy sproszkowane robaki?

Ten akapit naszego artykułu jest dość przerażający. Koszenila jest dodawana do naprawdę wielu produktów spożywczych. To ważne informacje dla wegetarian, wegan oraz wyznawców niektórych religii.

Apetyczny, różowy kolor kiełbasek, wędlin i przetworów mięsnych oraz rybnych to właśnie zasługa suszonych robaków. Kwasem karminowym barwione są również kisiele, galaretki czy gotowe sosy. Mało? Dopiero zaczynamy! Wszelkiego rodzaju żeli czy gumy do żucia również w swoim składzie  będą miały barwnik E120 czyli koszenilę. Soki i napoje mleczne o smaku truskawkowym, malinowym, wiśniowym czy innych czerwonych owoców zapewne swoją wspaniałą barwę zawdzięczają kwasowi karminowemu. To samo tyczy się jogurtów, maślanek czy kefirów. Ich intensywny kolor w żadnej mierze nie zależy od ilości owców! Suszone i sproszkowane owady dodawane do nich zapewniają bogatą barwę produktu. Jeżeli lubisz desery lub drinki z cudownie czerwoną wisienką- uważaj! Ta cudowna czerwień jest wynikiem barwienia koszenilą. Lody i sorbety również zabarwiane są karminą. Ponadto ten barwnik znajduje się również w niektórych lekach, na przykład w kroplach „od kaszlu” czy pastylkach na ból gardła.

To naprawdę przerażające, że koszenilę możemy znaleźć praktycznie wszędzie. W lekach, kosmetykach, mięsie, rybach, słodyczach, sosach, sokach, jogurtach…lista jest bardzo obszerna. Warto więc czytać etykietki umieszczone na produktach i dokładnie wiedzieć co jemy.

Suszone, zmielone owady w jedzeniu- czy są szkodliwe?

Mimo, że sam fakt jedzenia sproszkowanych robaków nie jest przyjemny, koszenila nie jest w żaden sposób niebezpieczna dla człowieka. Nie jest toksyczna ani szkodliwa dla zdrowia. Według badań przeprowadzonych na Uniwersytecie w Nowym Jorku dopuszczalne dzienne spożycie kwasu karminowego to 5 mg na kilogram masy ciała. Niemożliwe jest więc nieświadome przekroczenie takiej dawki. Jedyne niebezpieczeństwo związane ze spożywaniem koszenily mogą stanowić zawarte w jej ekstrakcie zanieczyszczenia. U astmatyków oraz osób uczulonych na salicylany spożycie produktu z zanieczyszczonym barwnikiem może powodować reakcje alergiczne: pokrzywkę, wysypkę, katar sienny a nawet wstrząs anafilaktyczny.

Koszenila ze względu na sposób pozyskania jest zakazana przez niektóre religie. Aby otrzymać barwnik z jaj oraz odwłoków czerwców kaktusowych należy zabić ich olbrzymie ilości. Aby zabicie robaków przebiegło szybko i niezbyt drogo owady te poddaje się działaniu bardzo wysokiej temperatury.

Podsumowanie:

Koszenila nazywana inaczej karminą lub kwasem karminowym, w produktach spożywczych kryje się pod nazwą E120. Jest to w pełni naturalny barwnik uzyskiwany z wysuszonych i zmielonych jaj i odwłoków robaków- czerwców kaktusowych. Dodawana jest niemal do wszystkiego! Od mięsa, poprzez słodycze, aż do leków i kosmetyków. Następnym razem gdy na produkcie który chcesz kupić zauważysz naklejkę „bez sztucznych barwników”- przeczytaj dokładnie skład. Może się okazać, że w Twoich ulubionych jogurtach truskawkowych czy sokach wiśniwych są dodane martwe robaki. Smacznego!